Poradnik-Szachowy
 
  Strona Startowa
  Poradnik
  Nauka Gry Szachy
  Nauka
  Cel i sławy
  Sławy
  Historia1
  Ogólne zasady gry
  Szachownica i bierki
  Dowland
  Sześcio kątne szachy
  Zasady Gry
  Cel gry
  Historia
  Ciekawostki
  Mistrzowie Polski
  Histria Szachów
  Szachy Sześciokątne
  Turnieje Szachowe
  Szachownica
  Szachy-Gry
  Liniki
  Zawody
  Historyjka
  Zasady Gry Sz
  Szachy...
  Nauka Gry w Szachy
  Galeria
Turnieje Szachowe

Szachy Sześciokątne





W drugiej połowie VI w. powstała tv Indiach gra, która z jednej strony miała dostatecznie wiele cech wspólnych z szachami, a z drugiej na tyle różniła się od gier znanych przedtem, że jej narodziny wyznaczyły początek historii szachów. Gra w języku tubylców nazywała się szatrang, szczyciła się arystokratycznym pochodzeniem i wkrótce jako królewski dar rozpoczęła wędrówkę po świecie. W ramach indyjsko-perskich stosunków dyplomatycznych trafiła najpierw na dwór szacha perskiego Chosroesa I. Szach z kolei miał wnuka, który poślubił córkę cesarza bizantyjskiego, Maurycjusza, i tą drogą, zapewne jeszcze pod koniec VI w., szatrang pojawił się w Bizancjum.
Blisko 200 lat później cesarzowa bizantyjska Irena, żywiąc zamiary matrymonialne wobec Karola Wielkiego, podarowała mu między innymi szachy. Król, zaznajomiwszy się z regułami gry, zwrócił szczególną uwagę na dalekosiężność i siłę figury królowej (wprowadzonej przez cesarzową na miejsce dotychczasowej figury „pierwszego ministra" o znacznie mniejszej ruchliwości) oraz skromny zasięg ruchów króla i... przeszła mu ochota na małżeństwo.

Mimo to szachy w państwie Franków pozostały. Wędrując po świecie w formie daru cieszyły się zresztą umiarkowaną popularnością i zapewne długo jeszcze kunsztownie wykonane szachownice i figury stanowiłyby przede wszystkim ozdobę komnat, gdyby do sprawy nie włączyli się Arabowie. Zjednoczeni przez islam, podbili w VII w, monarchię perską, a w podbitym państwie - o dziwo - szczególnie przypadły im do gustu szachy. Z lubością zatem zaczęli oddawać się grze, ślęczeli nad szachownicami na terenie całego imperium wyznawców Mahometa, które w VIII w. objęło także Półwysep Iberyjski. Równocześnie wkroczyły szachy do Europy z przeciwnej strony - przez Ruś, bezpośrednio ze wschodu; i w ten sposób, nacierając z dwu stron, już pod koniec XI w. stały się znane w całej Europie, nie wyłączając nawet Islandii.

Tak naprawdę zainteresowano się nimi jednak dopiero w epoce odrodzenia. Na przełomie XV i XVI w. dokonano reformy gry, która przybrała swą dzisiejszą postać; od tego momentu jej popularność zaczęła szybko rosnąć. Historia szachów i wiedza o taktyce i strategii gry wzbogacała się z roku na rok o nowe nazwiska, wydarzenia, fakty, spostrzeżenia i teorie. Proces ten trwa do dziś, chociaż tempo rozwoju wiedzy o sposobach prowadzenia gry znacznie osłabło. Po prostu odkryto już tak wiele, że obecnie coraz trudniej o nowości w tej dziedzinie.

Ten z konieczności bardzo zwięzły zarys rozwoju gry byłby niepełny bez wzmianki o ogromnej liczbie jej odmian i wariantów powstałych na przestrzeni wieków. Przeobrażaniu się gry - podobnie Jak każdej innej ewolucji - towarzyszyło pojawianie się obok głównego pnia drzewa genealogicznego licznych odgałęzień w postaci gier mniej lub bardziej różniących się od szachów, czasem zupełnie odmiennych, nierzadko dziwacznych. O ile jednak do XVI w, przekształcanie się gry miało charakter naturalny, spontaniczny, to od momentu, w którym gra przybrała współczesną postać, a zwłaszcza od XVIII w., gdy jej strategia i taktyka stały się obiektem wnikliwych analiz teoretycznych - coraz częściej zaczęły pojawiać się gry powstające niejako w opozycji wobec szachów.

Ich twórcy bądź proponowali dokonanie mniejszych lub większych zmian w regułach gry, bądź też projektowali odrębne gry, mające jednak tak wiele wspólnych cech z szachami, że źródło inspiracji było widoczne na pierwszy rzut oka. Niejedna z tych gier była dzieckiem fascynacji i fantazji, częściej jednak, zwłaszcza od przełomu XIX i XX w., zasadnicza przyczyna ich narodzin była inna. I tu pora zaczerpnąć głębszy oddech, zbliżamy się bowiem powoli do meritum sprawy.

Od ponad pół wieku pojawiają się głosy obwieszczające śmierć szachów. Przyczyna tych proroctw jest prosta i znana w szachowym światku. Analiza otwarć zmierzała i zmierza coraz dalej w głąb gry środkowej; obecnie sięga tak daleko, że mistrzowskie rozgrywanie partii w debiucie stanowi rezultat "obkucia" się tej fazy gry z podręcznika, a nie kombinacji strategicznych mistrza. Stefan Bratkowski, pisząc swego czasu („Problemy" nr 4/74) o tym zjawisku, określił je mianem „śmierci podręcznikowej". Warto dodać, iż na stopniowe "wyczerpywanie" się i szablonowość gry zwrócił już uwagę znakomity szachista kubański, mistrz świata w latach 1921-27, Capablanca. Podobnego zdania był jego następca na szachowym tronie - Alechin. Jednakże, ogólnie rzecz biorąc, szachiści wypowiadają się na ten temat znacznie spokojniej. Stwierdzają po prostu - w debiucie i końcówce pamięć, wiedza i przygotowanie (technika) odgrywają bardzo istotną rolę - nie przejmując się zbytnio udziałem tych czynników w intelektualnej grze.

Pesymistycznym przepowiedniom o końcu szachów towarzyszyły i towarzyszą nadal optymistyczne sugestie i konkretne propozycje ulepszenia i odświeżenia królewskiej gry. Pojawiło się mnóstwo jej odmian (wszystkie dotychczasowe zebrane zostały w wydanej we Francji książce prof. J. Boyera -„Nieortodoksyjne gry w szachy"). Cel był wspólny: odciąć graczy od wypracowanych dotychczas teorii debiutów, prowadzenia partii i rozgrywania końcówek. Próbowano osiągnąć go różnymi drogami: modyfikowano reguły, zmieniano wielkość i kształt szachownicy, wprowadzano nowe figury. Wszystko na próżno. Nowe gry powstawały i zanikały, a szachy trwały niewzruszone. I oto przed czterema laty rozpoczął się ewenement, który wprawdzie do naruszenia szachowego ładu nie doprowadził (przynajmniej jak dotychczas), niemniej jest pod wieloma względami zjawiskiem fascynującym. Skoro jednak życiorys szachów przedstawiony został ab ovo, wypada i tym razem zacząć od początku.

Wielu nowatorów próbowało zaprojektować grę w szachy na planszy przypominającej plaster miodu, czyli składającej się z sześciokątnych pól. Autorem pierwszego godnego uwagi pomysłu był Anglik, lord H.D. Baskerville, który w 1929 roku opublikował zasady gry w szachy sześciokątne albo trójbarwne. Plansza miała kształt prostokąta o zygzakowatym brzegu, złożonego z 83 sześciokątnych pól. Zestaw bierek był identyczny jak w tradycyjnych szachach, jednak ich ustawienie i ruchy były nieco inne, podyktowane odmiennymi warunkami geometrycznymi. Projekt Baskerville'a podzielił, niestety, los niemal wszystkich podobnych pomysłów - nie znalazł zwolenników i wkrótce o nim zapomniano. Przyczyną niepowodzenia było, między innymi, niedopracowanie pomysłu, który poza geometrią planszy nie wnosił nic równie śmiałego i oryginalnego do samych zasad gry.

Losy podobnej innowacji potoczyły się natomiast całkiem inaczej, gdy możliwością przeniesienia szachów na planszę sześciokątną zainteresował się nasz rodak, zapalony szachista, mieszkający od czasu wojny w Wielkiej Brytanii - Władysław Gliński. Projekt pierwszego wariantu gry powstał w 1949 roku. Udoskonalany w następnych latach, opatentowany został w roku 1953 i w ciągu kolejnych lat był obiektem eksperymentów, testowych rozgrywek i wielu drobiazgowych analiz. mających na celu stworzenie finalnej, najlepszej wersji gry, dopracowanej w najdrobniejszych szczegółach. Ostateczny wariant gry ujrzał światło dzienne w 1972 roku. Ponieważ jednak ani producenci gier, ani wydawcy, ani szachiści nie przejawiali zbytniego zainteresowania nową grą, nie kwapili się do poddania jej testom, krótko mówiąc, nie traktowali wynalazcy zbyt poważnie („jeszcze jeden dziwak") - Władysław Gliński zdecydował się na założenie własnego wydawnictwa. Decyzja ta okazała się dla szachów sześciokątnych równie przełomowa jak epoka odrodzenia dla szachów tradycyjnych.

Nie ujmując grze, która - o czym już wkrótce będą Państwo mieli okazję się przekonać - jest istotnie znakomita, trzeba stwierdzić, iż pasja, wiara, inicjatywa i przedsiębiorczość twórcy odegrały znaczną rolę w ogromnym powodzeniu gry. Nie wdając się w szczegółowy opis wzrostu jej popularności, przejdźmy od razu do aktualnej sytuacji.

Po trzech latach istnienia szachów sześciokątnych liczbę miłośników tej gry w Anglii szacuje się na kilkanaście tysięcy. Trudno ocenić, ilu zwolenników ma ona na świecie, wiadomo jednak, że eksportowana jest do blisko trzydziestu krajów. Istnieje już Brytyjska Federacja Szachów Sześciokątnych (BHCF - British Hexagonal Chess Federation). W roku ubiegłym odbył się pierwszy kongres Federacji i pierwsze mistrzostwa Wielkiej Brytanii. Liczne kluby zrzeszające miłośników tej gry istnieją w wielu państwach. Produkcją kompletów do gry zajmują się dwie firmy angielskie, francuska i zachodnioniemiecka - wytwarzając zestawy w ośmiu wersjach dostosowanych do gustu i zasobności kieszeni klienta.

Władysław Gliński opublikował książkę - „Pierwsze teorie szachów sześciokątnych" oraz popularną broszurę - w trzech różnojęzycznych edycjach. Broszura wydana jest także po polsku. W tym miejscu warto dodać, że - być może - już niedługo szachy sześciokątne będzie można nabyć w Polsce (na razie, aby nie zapeszyć, ani słowa o szczegółach).

Władysław Gliński i BHCF zapewniają, iż nie zamierzają konkurować z tradycyjnymi szachami. Celem Federacji jest popularyzacja odrębnej, chociaż pokrewnej gry - nowej dyscypliny sportu umysłowego, stwarzającej graczom odmienne i większe możliwości strategiczne i kombinacyjne. Mimo opowiadania się za zgodną koegzystencją obu gier, trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że szachy sześciokątne są w pewnym sensie rywalem tradycyjnych. Osoby profesjonalnie związane z grą tradycyjną oraz wielu szachowych mistrzów traktują je niemal jak intruza, chociaż z drugiej strony niektórym słynnym szachistom nowa gra przypadła do gustu. W Wielkiej Brytanii jednym z jej zagorzałych zwolenników jest szachowy mistrz Szkocji, David Pritchard, który stwierdził na łamach „Games and Puzzles": „Rozegrałem kilka partii i zauważyłem, że strategia gry jest bardzo pomysłowa, oryginalna i odmienna od strategii tradycyjnych szachów. Obecnie staram się rozwinąć u siebie umiejętność wyraźnego widzenia sytuacji na planszy, ale wymaga to, oczywiście, czasu i praktyki. Na razie stwierdziłem, że gra zaczyna mnie wciągać". A oto inny cytat ze specjalistycznego pisma „British Chess Magazine": „Bez wahania polecamy szachy sześciokątne. To znakomita gra, a największe jej zalety nie zostały jeszcze odkryte". Przyłączam się do tej opinii i zapraszam Państwa do bliższego zapoznania się z grą.
 
   
Reklama  
   
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=